Ognisko w Foluszu

Na ognisku w Foluszu introwertyczka towarzyszyła swojej mamie. Myślę, że matka celowo o to zadbała – nie pozwoliła introwertyczce siedzieć samej, tylko razem z nią podchodziła do znajomych, zagadywała itp. Nawet podeszły razem do grupy grającej w piłkę. Mam nadzieję, że moje rozmowy z matką i ojcem coś dadzą, że introwertyczka przestanie być taka nieśmiała.

Tym razem nie grałem z młodymi w piłkę. Poszedłem na wodospad, smażyłem kiełbasę, trochę rozmawiałem z innymi. Ale miałem nastrój podobny do nastroju introwertyczki. Przyczyną było zaproszenie na ślub znajomego, a dokładniej fakt, że nie pojadę na wesele.